Grupa nepalskich i amerykańskich himalaistów twierdzi, że natrafiła podczas wspinaczki w masywie Mount Everest na ślady yeti, legendarnego "człowieka śniegu". Operator telewizyjny towarzyszący ekspedycji Josh Gates pokazał dziennikarzom sfilmowane ślady istoty człekokształtnej czy też zwierzęcia. Gates powiedział, że członkowie grupy znaleźli ślady yeti na brzegu rzeki Manju w regionie Khumbu, na wysokości 2850 metrów. Członkowie ekspedycji wchodzą w skład ekipy filmującej serial telewizyjny "Destination Truth". Spędzili tydzień w rejonie Khumbu, poszukując śladów "człowieka śniegu". Legendę yeti podtrzymują świadectwa wielu himalaistów odkąd jako pierwsi weszli na szczyt Everestu w 1953 roku Edmund Hillary i Szerpa Tenzing Norgay, którzy opowiedzieli, że na zboczach najwyższej góry świata odkryli ślady yeti. Wiara w istnienie yeti jest dość powszechna wśród miejscowej ludności w Nepalu, Tybecie i Bhutanie.
vseo.plJapońscy konstruktorzy zaprezentowali samochód na wodę. twierdzą, że auto jest mało kłopotliwe i nie emituje ani trujących pyłów, ani dwutlenku węgla. Samochód jest mały, niewiele większy od Fiata 126p. Energii dostarcza wewnętrzny generator, który potrzebuje wyłącznie wody. Urządzenie rozkłada ją na wodór i tlen i to właśnie wodór staje się paliwem - mówi szef zespołu konstruktorów z firmy Genepax, Kiyoshi Hirasawa. Najważniejsze w naszym samochodzie jest to, że nie wymaga on zewnętrznego źródła zasilania - dodaje Hirasawa. Zdaniem producenta może być to woda mineralna, z kranu, albo nawet deszczówka. Litr wody wystarczy, by samochód jeździł przez 60 minut z prędkością 80 kilometrów na godzinę. Konstruktorzy nie mówią jednak na czym polega fenomen taniego rozkładu wody bez dostarczania energii z zewnątrz. Szczegóły techniczne i faktyczny koszt utrzymania samochodu pozostają więc na razie tajemnicą.
Motocykliście Stevenowi Nixonowi serce stawało 28 razy. Doznał wypadku w Anglii i lekarze próbowali ratować mu życie. Dopiero operacja serca uratowała anglikowi życie i utrzymała akcje serca.
Profile z serwisów społecznościowych odzwierciedlają prawdziwą, a nie wyidealizowaną osobowość - twierdzi Sam Gosling z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin. Byłem zaskoczony, ponieważ przeważnie zakłada się, że ludzie używają swoich profili do sprawiania lepszego wrażenia. W rzeczywistości nasze wyniki sugerują, że przekazują one adekwatny wizerunek właściciela. Dzieje się tak, ponieważ ludzie nie starają się ulepszać siebie albo im się to po prostu nie udaje. Wg Goslinga, profil w serwisie społecznościowym wydaje się zatem kolejnym medium, za pośrednictwem którego utrzymujemy szczere, autentyczne kontakty społeczne, coś jak przez telefon. Zespół psychologa z Austin zainteresował się 236 profilami osób w wieku studenckim z USA (Facebook) oraz Niemiec (serwisy StudiVZ i SchuelerVZ). Za pomocą kwestionariuszy oceniono cechy osobowości rzeczywistej i idealnej. Pod uwagę wzięto ekstrawersję, ugodowość, sumienność, neurotyczność i otwartość, czyli czynniki osobowości uwzględnione przez Paula Costę i Roberta McCrae w modelu Wielkiej Piątki (Big Five). Sędziowie oceniali profile nieznanych osób. Następnie ich noty porównywano z ujawnionymi w testach cechami prawdziwymi i wymarzonymi ich właścicieli. Okazało się, że wrażenie odniesione przez obcych na podstawie internetowego profilu odpowiadało samoopisowi i nie ulegało próbom idealizowania.
Gmina Nowogard umorzyła prawie 220 tys. zł zaległych podatków Ryszardowi Bondzie. Były poseł Samoobrony ma kilka spraw sądowych. Najgłośniejsza dotyczy przywłaszczenia zboża z rezerw państwowych.