Tego skomplikowanego wyczynu dokonał pewien Australijczyk... Werner Reinhold kupił bilet na loterię w kiosku z gazetami w Sydney. Pierwszy kupon został źle wydrukowany, więc Reinhold poprosił o kolejny - tym razem poprawny. Mężczyzna wrócił do domu, włączył telewizor i odkrył, że wygrał równowartość 1,8 miliona dolarów. Niestety, w kolekturze usłyszał, że jego bilet jest nieważny i żadnych pieniędzy nie dostanie. - Okazało się, że unieważnili prawidłowy kupon, a nie ten, który został źle wydrukowany - wyjaśnia 73-letni dziś Reinhold. Mężczyzna pozwał organizatora loterii i właściciela kolektury. Kilka dni temu sąd przyznał mu rację i dokładnie 1,8 mln dolarów odszkodowania. Co ciekawe, Werner kupił szczęśliwy los w 1995 roku. Widocznie sądy w Australii pracują podobnie jak w Polsce.
vseo.plAż 22 Rumunów jechało w Niemczech mikrobusem, zarejestrowanym do przewożenia maksimum dziewięciu osób. Na autostradzie w Hesji mikrobus zatrzymano do kontroli celnej i policyjnej. Jak poinformowała służba celna, grupa Rumunów - najmłodszy pasażer miał sześć miesięcy, najstarszy 56 lat - wracała do Rumunii po spędzeniu urlopu w Zagłębiu Ruhry. Wśród pasażerów była m.in. 38-letnia kobieta, poszukiwana w związku z nieodsiedzianą karą więzienia za kradzież. Została zatrzymana. Ostatecznie mikrobus ruszył w dalszą drogę, ale tylko z dziewięcioma osobami; ci, dla których zabrakło miejsca, musieli się przesiąść na pociąg.
Konserwatywna hinduska organizacja Rashtriya Swayamsevak Sangh (RSS) przygotowuje rywala dla zachodnich napojów gazowanych - coca-coli czy pepsi. Jego podstawę stanowi mocz krowy, zwierzęcia czczonego w tej części świata. W ciągu następnych 2-3 miesięcy produkt przejdzie testy laboratoryjne, ale na razie nikt nie mówi o dacie komercyjnej premiery (być może nastąpi to pod koniec roku), nazwie ani cenie. Nie wiadomo też, jaki napój będzie miał smak. Do krowiego moczu są jednak dodawane rozmaite składniki, m.in. aloes, zioła ajurwedyjskie czy agrest. Wszystko po to, by otrzymać produkt o wszechstronnych właściwościach prozdrowotnych, w tym przeciwcukrzycowych czy antynowotworowych. Om Prakash, szef Wydziału Ochrony Krów w RSS, powiedział w udzielonym Reuterowi wywiadzie, że krowi mocz (gau jal, dosłownie krowia woda) leczy właściwie wszystko. Napój ma być początkowo dystrybuowany w Indiach, lecz widać, że organizacja myśli o sprzedaży na szerszą skalę i spodziewa się międzynarodowego sukcesu. Założona w 1925 r. Rashtriya Swayamsevak Sangh ma obecnie ok. 8 mln członków. W 1994 r. oprotestowała towary międzynarodowych koncernów, bojkotując m.in. PepsiCo i Coca-colę. Wg przedstawicieli RSS, importowanie napojów to przejaw zachodniego imperializmu i idealny grunt dla korupcji. Trzeba więc oczyścić Indie z obcych wpływów i wypromować ideologię Hindutva. Jest to termin ukuty w 1923 r. przez Vinayaka Damodara Savarkara. Polityk posłużył się nim po raz pierwszy w pamflecie pt. "Hindutva: kto jest Hindusem?". Od tej pory jest używany na określenie hinduskich ruchów nacjonalistycznych.
Powierzchnia Watykanu wynosi jedynie 0,44 km kwadratowe. Wydaje się, że mniejszego państwa być nie może, a jednak. Sealandia jest quasi-państwem (nieuznawanym) leżącym na Morzu Północnym tuż za wodami terytorialnymi Wielkiej Brytanii na dawnej betonowej platformie przeciwlotniczej o wymiarach 40 x 140 m (0,0056 km kwadratowe). Jej założycielem (2 wrzesień 1967) jest książę Roy Bates, który postanowił zamieszkać na wodach międzynarodowych, poza jurysdykcją brytyjską, by jego radio (Radio Essex) mogło działać legalnie. Platforma została ogłoszona państwem, na co żaden minister spraw zagranicznych specjalnie nie zareagował. Sealandia posiada własną flagę, hymn, godło, walutę (dolar sealandzki), znaczki pocztowe a nawet konstytucję! Wydaje paszporty oraz prawa jazdy. Jest idealnym miejscem do łamania "cyberprawa". Przekonał się o tym Sean Hastings, który zainstalował na platformie swoje serwery, uciekając tym samym od jakiejkolwiek kontroli. Szwedzcy piraci zamierzają wykorzystać Sealandię do nielegalnego udostępniania najnowszych filmów, gier, muzyki.
Betonowy namiot - to najnowszy wynalazek brytyjskich inżynierów. Szybka i prosta w budowie konstrukcja może uratować życie wielu ofiarom kataklizmów. Ma solidne drzwi, cementową kopułę i szesnaście metrów kwadratowych powierzchni. Do jego rozłożenia wystarczą dwie osoby i czterdzieści minut pracy. Płótno namiotu mieszczącego się w dużej torbie nasączone jest specjalną betonową masą; całość wystarczy polać wodą, napompować i poczekać. Po 12 godzinach konstrukcja jest tak silna, że wytrzymuje nie tylko potężne wiatry czy deszcz, ale nawet ostrzał z broni ręcznej. Zdaniem walijskich wynalazców, betonowy namiot może być szczególnie przydatny jako awaryjne schronienie dla tych, którzy stracili swoje domy podczas trzęsienia ziemi czy powodzi. W razie potrzeby można w nim mieszkać przez kilka sezonów, bo konstrukcja ma wytrzymać nawet 10 lat.