Śmierć to w życiu jedyna pewna rzecz. Jednak sposób, w jaki nas dosięgnie, nie ma nic wspólnego z pewnością. Z ujawnionych tydzień temu tajnych dokumentów brytyjskiego rządu wynika, że w 1980 roku zlecono naukowcom obliczenie prawdopodobieństwa śmierci Brytyjczyka w wyniku uderzenia spadającej asteroidy. Badania miały na celu udowodnienie opinii publicznej, że energia atomowa jest bezpieczna, a na świecie istnieje masa innych, bardziej śmiercionośnych rzeczy niż pobliski reaktor jądrowy. Kiedy faceci w białych fartuchach zabrali się za obliczenia okazało się, że uderzenie asteroidy okaże się śmiertelne dla jednego mieszkańca Wielkiej Brytanii co... siedem tysięcy lat. Po ujawnieniu tych informacji brytyjski dziennik "The Daily Mirror" pokusił się o przedstawienie kilku mniej lub bardziej prawdopodobnych sposobów spotkania "ponurego kosiarza". I tak: prawdopodobieństwo śmierci w wyniku ataku rekina wynosi 1 do 300 milionów. Co roku około 40 osób pada ofiarą "szczęk". Liczba ta jednak nieustannie rośnie, ponieważ coraz więcej ludzi wybiera na wakacyjny odpoczynek wybrzeża, gdzie mieszkają rekiny. Prawdopodobieństwo, że zginiemy od uderzenia spadającego orzecha kokosowego to 1 do 250 milionów. W ten sposób ginie rocznie około 150 osób.
vseo.plLiczenie pieniędzy może poprawić nasze samopoczucie, gdy mamy chandrę lub jesteśmy przygnębieni - wynika z badań opublikowanych w piśmie "Psychological Science". Grupa psychologów z Uniwersytetu w Minnesocie i Uniwersytetu Stanowego Florydy badała psychologiczny, fizyczny i społeczny wpływ pieniędzy. Podczas pierwszego eksperymentu ochotników poproszono, by przeliczyli 80 banknotów studolarowych, a grupę kontrolną - o przeliczenie 80 bezwartościowych kawałków papieru. Następnie obie grupy grały w piłkarską grę komputerową Cyberball. Badanym powiedziano, że grali z trzema innymi osobami, podczas gdy w rzeczywistości pozostali gracze zostali wygenerowani przez komputer. Niektórzy gracze dostawali piłkę równie często jak pozostali, a inni gracze byli ignorowani. Okazało się, że wśród badanych, którzy podczas gry byli ignorowani, osoby liczące wcześniej pieniądze były mniej przygnębione niż osoby, które liczyły kartki papieru. Drugi eksperyment polegał na tym, że badani po przeliczeniu banknotów lub kartek wkładali palec do bardzo gorącej wody na 30 sekund. Co ciekawe, osoby liczące pieniądze odczuwały mniejszy ból. Na koniec naukowcy postanowili zbadać wpływ myślenia o wydanych pieniądzach i poprosili uczestników, by sporządzili listę swoich wydatków z ubiegłego miesiąca, a grupę kontrolną o opisanie warunków pogodowych panujących w ubiegłym miesiącu.
Harry Potter jako krzewiciel wartości moralnych i dobra, a także uosobienie mrocznych sił, czarów i manipulacji - takie dwa portrety słynnego małego czarodzieja przedstawia watykański dziennik "L'Osservatore Romano". Gazeta opublikowała dwa artykuły na temat bohatera sagi JK Rowling - entuzjastyczny i zdecydowanie krytyczny. W pierwszym tekście podkreśla się, że książki o Harrym Potterze "przedstawiają wizję osoby kierującej się wartościami moralnymi, takimi jak wybór dobra, ofiarowanie, poświęcenie, przyjaźń i miłość". W artykule zatytułowanym "Nie siła sukcesu, ale pokora daru z samego siebie" jego autor Paolo Gulisano przypomina, że jest to saga dla dzieci i dorosłych, dla pokolenia czytającego niewiele więcej niż SMS-y. A mimo to - dodaje - książki te odniosły nadzwyczajny sukces i mają miliony czytelników. W zamieszczonym obok artykule pod tytułem "Błędny wizerunek bohatera" Edoardo Riali zwraca uwagę na to, że książki te proponują "jako wartość pozytywną czary, gwałtowną manipulację rzeczami i osobami dzięki mrocznej wiedzy". Jego zdaniem powieści tych nie da się porównać z dziełami Tolkiena i Lewisa, "chrześcijańskich autorów najbardziej uwielbianych bajek XX wieku".
Arnold Buzdygan wytoczył proces Stowarzyszeniu Wikimedia Polska, które prowadzi Wikipedię. Ta precedensowa rozprawa rozpocznie się w czwartek we Wrocławiu. Buzdygan uważa, że nazywanie go trollem jest obraźliwe i narusza jego dobra osobiste. - To bardzo obrzydliwe określenie w sferze internetu, wykluczające totalnie. Coś jak "pedofil" w pozostałych przypadkach - argumentuje. Arnold Buzdygan to postać znana i bardzo aktywna w polskim Usenecie. Występuje na grupach dyskusyjnych, gdzie wypowiada się m.in. na tematy: reżyserii, prawa autorskiego, seksuologii, psychologii i polityki. Od lat wywołuje duże zainteresowanie kontrowersyjną treścią oraz stylem swych wystąpień. Ze względu na zawarte w nich wulgaryzmy, propozycje zakładów oraz zapowiedzi licznych procesów sądowych i groźby pobicia, część społeczności określa te zachowania mianem trollingu - czytamy w Wikipedii na temat Buzdygana. Tekstem tym niedoszły kandydat na prezydenta Polski poczuł się urażony.
Samorządowcy tłumaczą, że poszli Bondzie na rękę, bo wymagał tego ważny interes podatnika. Burmistrz Nowogardu mówił Pawłowi Żuchowskiemu, reporterowi RMF FM, że na ziemi należącej do Ryszarda Bondy powstały firmy i nie chciał, żeby miały długi, dlatego umorzył Bondzie podatek.