Niemcy lubią żartować sobie ze swych sąsiadów, ale chętniej śmieją się z Holendrów niż Polaków - ocenia w rozmowie niemiecki artysta Achim Hagemann, założyciel grupy muzyczno-kabaretowej "Popolskis". Zespół, zyskujący w Niemczech coraz większą popularność, tworzy grupa niemieckich muzyków, którzy wcielili się w fikcyjną zabawną rodzinę Popolskich z Zabrza, uważającą się za wynalazców muzyki POP i przypisującą sobie autorstwo największych hitów minionego stulecia. Pochodzący z Zagłębia Ruhry Hagemann alias Paweł Popolski zdradza, że tworząc zespół, wcale nie zamierzał kpić z Polaków. Przeciwnie: chciał pomóc przełamać panujące w Niemczech negatywne stereotypy na temat Polaków. Kilka dni po pewnym wieczorze w Kolonii, gdy z moimi polskimi przyjaciółmi wypiłem całe morze wódki, wpadłem na pomysł, by napisać historię o polskim dziadku z Zabrza, który jako nieznany geniusz stulecia wynalazł muzykę POP. Moja ówczesna przyjaciółka była Polką. Pochodziła właśnie z Zabrza - powiedział Hagemann. - Niemcy ciągle jeszcze przyczepiają Polakom etykietkę złodziei samochodów. To najbardziej rozpowszechniony stereotyp na temat tego narodu.
vseo.plTo był najbardziej przerażający prezent urodzinowy. W dniu, w którym Tony Sharp skończył 40 lat został porwany. Sprawcami okazali się dowcipni koledzy. W dniu swoich 40. urodzin Tony Sharp, menadżer w banku HSBC w Penzance, jak zwykle szedł do pracy. W pewnym momencie mężczyzna w kominiarce zatrzymał Tony'ego i przystawił pistolet do jego głowy. Napastnik założył na głowię ofiary worek. Sharp został zaciągnięty do samochodu. Auto ruszyło. Porywacze zatrzymali się na stacji benzynowej. Tony usłyszał dźwięk aparatu fotograficznego. Pomyślał, że napastnicy robią mu zdjęcia, by później pokazać je rodzinie i zażądać okupu. Po chwili ktoś zdjął worek z głowy Tony'ego. Mężczyzna zamiast napastników, zobaczył grupę kolegów z banku, którzy stali z aparatami fotograficznymi i nie mogli opanować śmiechu. Pomysłodawcą porwania był przyjaciel Sharpa, Les Allen. Jak powiedział mężczyzna, porwanie było zemstą.

Policja stara się ustalić, czy fragment ciała należał do tej samej osoby co któreś z dotychczasowych znalezisk. Nie jest to jednak proste, ponieważ zdaniem ekspertów wszystkie stopy przebywały w wodzie dłuższy czas.
Tymczasem okolice Vancouver huczą od plotek i spekulacji na temat pochodzenia makabrycznych znalezisk. Obok teorii o seryjnym mordercy i wypadkach na motorówkach pojawiła się też taka, że stopy należały do ofiar tsunami, które uderzyło w Azję w 2004 roku.